Spotkanie autorskie w Bibliotece Śląskiej

 


Dziękuję serdecznie Panu Profesorowi Janowi Malickiemu - Dyrektorowi Biblioteki Śląskiej oraz Doktor Lucynie Smykowskiej-Karaś za zaproszenie mnie do udziału w Spotkaniu, podczas którego mogłam opowiedzieć o Dniu tak ważnym w życiu dziecka jak Urodziny. I jak to, co jest nowe, poznawcze, dziecko emocjonalnie przyjmuje, z korzyścią łapie w lot, bądź też się z tym zmaga, ale twórczo przenosi do codziennej rzeczywistości.
Więcej w zakładce: Spokania autorskie z dorosłymi


Zobacz filmik ze spotkania - 9 minut mojej wypowiedzi na temat książki. Posłuchaj - to jej esencja.

 

 

O książce

Witaminowe urodziny. Agatki, Bartka, Celinki, Darka, i Ewuni

Autor: Urszula Gładka.

Stron: 208.
Format: 145x205 mm.
ISBN: 978-83-7856-236-8.
Oprawa: Miękka.
Wydawca: Wydawnictwo Poligraf
Cena: 31,90 zł   

 

O CZYM TO JEST KSIĄŻKA?



O witaminowej przygodzie!

– w serii pięciu opowiadań z udziałem tajemniczych, dobroczynnych, naturalnych witamin A, B, C, D, E i K – przeżywanej przez dzieci: Agatkę, Bartka, Celinkę, Darka i Ewunię, ich rodziców, starsze rodzeństwo i dziadków.
Rozpoczyna ją spór przy stole na urodzinach sześcioletniej Agatki, spowodowany różnicą zdań na temat witaminy A.
Rozstrzygnęła go mama Agatki, ale to on zwiększył zainteresowanie witaminami; stąd wiele tam rozmów dzieci z dorosłymi, rozmów i zabaw w kuchni, przy stole, w sklepie, w pobliskim parku, na tarasie…
Książka to „OGRÓD WITAMIN – EMOCJI – MEGAMOCY!”
Megamocy nie tylko witaminowej, ale także płynącej z równowagi emocjonalno-racjonalnej, do której wszyscy dziecięcy bohaterowie zmierzają.
Książka uczy, że świadome witaminowe odżywianie może dać każdemu z nich poczucie odpowiedzialności za swoje zdrowie, wygląd oraz osiągnięcia w nauce, sporcie, pracy i życiu. Pozwala przeżyć niezwykłą witaminową przygodę! Jest przeznaczona dla dzieci od 6 do 10 lat, rodziców, dziadków, nauczycieli.



- IDEALNY PREZENT NA ŚWIĘTA DLA CAŁEJ RODZINY! –

 

Jest to książka literacka, interdyscyplinarna, w formie pięciu opowiadań, w których precyzyjnie splatają się różne dziedziny wiedzy. Książka dla dzieci o dzieciach, ale także dla dorosłych, pełna zapachów, kolorów, smaków, niekończących się rozmów dorosłych z dziećmi, wyobrażeń i dziecięcych emocji związanych z pokonywaniem niechęci każdego z bohaterów do zdrowych potraw. Czujemy się w niej, jak w dawnych ogrodach, w których się inaczej oddycha, w których wszystko kwitnie, pachnie, słyszy się ciszę, skąd czerpie się zdrowe pożywienie, apetyt i radość. Gdzie można wędrować, spokojnie rozmawiać, gdzie wszyscy stają się dla siebie lepsi, mają czas i zrozumienie. W takich ogrodach można się zaprzyjaźniać z niewidzialnymi magicznymi witaminami (pierwsza litera imienia dziecka jest nazwą witaminy) dającymi i dzieciom, i dorosłym moc. A w najbardziej emocjonalnych momentach, przybywają z pomocą postacie z wierszyków lub piosenek dla dzieci, po to, by każde z bohaterów odniosło sukces. Znajdziemy w niej na końcu kolejnego opowiadania smaczne menu urodzinowe z daną witaminą, a na końcu książki przepisy na potrawy i bogatą bibliografię. Atutem jej są obrazkowe czarno-białe fotografie wykonane przez autorkę, niezakłócające tekstu, który, podczas czytania dzieciom książki przez dorosłych, jeszcze bardziej rozwija ich wyobraźnię. Książka uzyskała pięć profesorskich recenzji.  Książka dla dzieci 6+.

 

 NA DZIEŃ BABCI I DZIADKA – podaruj książkę!

 

- Czy wiesz, że to babcia wyjaśnia gościom podczas podwieczorku, co oznacza na urodzinowym torcie malinowe serce, które Celinka sama, spontanicznie na nim ułożyła? (str. 99-101 w: SEKRET TORTU)

 

- Czy Twój dziadek też z Tobą wędruje i uczy Cię podziwiać świat, jak dziadek Bartka? – Dziadek też, zdaniem Bartka, potrzebuje dużo witaminy B, dlatego zaprasza go do poczęstowania się plackiem drożdżowym ze śliwkami, który wraz z mamą upiekł na próbę przed swoimi urodzinami. (str. 48)

 

-A może byłaś z babcią w zimie na długim spacerze nad morzem jak Agatka? Babcia podobnie jak dziecko potrzebuje bardzo dużo witaminy D! Żeby jej kości pozostawały mocne i nie łamały się.      (str. 130-131)

 

- Czy twoja babcia potrafi robić konfiturę i herbatkę z owoców dzikiej róży z dużą ilością witaminy C, tak jak babcia Celinki, która pomogła nimi wyleczyć Krzysia, starszego brata Celinki? ( str. 76-80)

 



WITAMINY A SUKCESY DZIECI

WITAMINOWE URODZINY jako seria opowiadań o magicznym, dobroczynnym, wszechstronnym oddziaływaniu witamin na organizm człowieka kierowana jest do podwójnego odbiorcy – dziecięcego i dorosłego. Głównymi bohaterami kolejnych opowiadań są: Agatka, Bartek, Celinka, Darek i Ewunia, mama solenizanta i witamina A, B, C, D, E,  której nazwę odgadujemy w pierwszej literze imienia dziecka. Oprócz nich, na przyjęciach pojawiają się inni członkowie rodziny i coraz bardziej liczni goście. Każda mama przekazuje silnie motywującą dziecko wiedzę o tajemniczym działaniu naturalnej witaminy, wyczarowuje pyszne zdrowe potrawy. Mama też lub nieraz tata wprowadzają zabawy, utrwalające zdobytą wiedzę. Każde dziecko ma jakiś niewielki „żywieniowy problem”. Pokonanie go wymaga czasu, a także rozważnego i serdecznego wsparcia ze strony uczestników przyjęć, dającego każdemu z dziecięcych bohaterów szansę na odniesienie sukcesu. Sukcesu przeżytego pięknie, prowadzącego do własnych świadomych wyborów żywieniowych. Dzieci pomagają mamom przygotowywać potrawy, razem się bawią i uczą. Zaprzyjaźniają się z witaminami, gdyż każda daje im MOC. Urodziny są doskonałą okazją do pogłębiania emocjonalnych więzi rodzinnych i koleżeńskich, do biesiadnego ucztowania, pełnego pasjonujących, konstruktywnych dialogów czy to w mieszkaniu w bloku u Agatki, Bartka w mieście, czy na tarasie w letnim domku rodziców Celinki w górach. Dzieci poprzez rzeczowość i serdeczność dorosłych, czują się partnerami do rozmów przy stole. To wyrabia w nich poczucie pewności siebie – w każdym kolejnym opowiadaniu coraz większe. Taka atmosfera sprzyja tworzeniu się nawyków zdrowotno-kulturalnych i przeniesieniu ich do codziennego życia, kształtując jego zdrowy, nowoczesny styl.

W pierwszym opowiadaniu czytelnicy dowiadują się, że roślinne kolorowe karoteny po zjedzeniu zamieniają się w witaminę A, która podnosi odporność organizmu dzieci i dorosłych, dba o ich dobry wzrok i urodę. Dlatego warto codziennie jeść i produkty roślinne z prowitaminą A, i zwierzęce z witaminą A .

 

W drugim opowiadaniu czytelnicy dowiadują się, że warto zaprzyjaźnić się z witaminą B, gdyż jest sprawczynią nadzwyczajnych pomysłów oraz sukcesów w nauce i sporcie. Jest także źródłem spokoju, siły, cierpliwości, koncentracji uwagi, dobrej pamięci, pozytywnego i twórczego myślenia, zrelaksowania – nie tylko dla dzieci, ale także dla mamy, taty, dziadka.

 

W trzecim opowiadaniu czytelnicy dowiadują się, jak witamina C pomaga dzieciom utrzymywać odporność organizmu, naturalnie walcząc z zarazkami, babci – dbać o swoje schorowane serce, a mamie – o urodę. Wszystkim, o spokój wewnętrzny, radość i miłość, gdyż w każdym stresie i negatywnych emocjach, szczególnie w żalu i gniewie – witamina C ginie.

 

Wczwartym opowiadaniu czytelnicy dowiadują się, że witamina D znajdująca się w produktach natury wpływa na kształtowanie się zdrowych, mocnych kości i zębów u dzieci, a zapobiega łamaniu się kości u babci. Czerpiąc zaś systematycznie tę witaminę z promieni słonecznych, stajemy się silniejsi i radośniejsi.        

 

W piątym opowiadaniu czytelnicy dowiadują się, że witamina E chroni wszystkie komórki naszego organizmu przed chorobami i starzeniem się. Dlatego już od dziecka trzeba dbać o to, by organizm nasz był ciągle młody, silny, pełen energii, systematycznie spożywając produkty z witaminą E.

 

W końcowym opowiadaniu zaakcentowana jest konieczność łączenia w posiłkach jak najwięcej różnych witamin dla uzyskiwania pełnego zdrowia. W tym też opowiadaniu Krzyś, starszy brat Celinki, podzieli się z gośćmi wiedzą na temat  witaminy K.                             

 

 

 

 

Przepisy

 

 

                                                                                          PRZEPISY

 

 Przepisy stanowią dodatek do witaminowych opowiadań. Powstał on na skutek próśb dzieci, zgłaszanych podczas słuchania opowiadań. Ma na celu przybliżyć mamie sposób wykonania potrawy, nie ma w nim ściśle sprecyzowanych danych, dotyczących ilości składników dla określonej liczby osób. Część przepisów zawarta jest w treści opowiadania. Wszystkie przepisy są wypróbowane przez autorkę.

 

 

PRZEPISY NA URODZINOWE POTRAWY BARTKA str.175

Placek drożdżowy ze śliwkami 

 

500g śliwek, 300g mąki pszennej, orkiszowej, pełnoziarnistej, drobno mielonej, 50 g drożdży, 1/2 szklanki ciepłego mleka, 2 żółtka, 3 kopiaste łyżki cukru trzcinowego, 80 g masła, 1 mała paczka cukru waniliowego, masło do smarowania tortownicy, 3 łyżki cukru pudru, śmietana

 

Śliwki umyć, osuszyć, przekroić na pół i powyjmować pestki. Można też użyć suszonych, mięsistych śliwek, które po umyciu dobrze jest pozostawić przez około pół godziny zalane przegotowaną wodą, żeby napęczniały. Następnie odcedzić śliwki z wody na sicie i osuszyć papierowym ręcznikiem (wodę można wypić). Drożdże wymieszać z 1 łyżką cukru, szczyptą soli, 3 łyżkami mąki, mlekiem i pozostawić nakryte w cieple do wyrośnięcia. Żółtka utrzeć z cukrem. Wlać do nich wyrośnięty rozczyn drożdżowy. Wymieszać razem, dodając mąkę (można 1/3 mąki pełnoziarnistej zastąpić białą mąką), szczyptę soli, cukier waniliowy. Wyrabiać ciasto. Na końcu stopniowo dodawać stopione, letnie masło. I jeszcze wyrabiać, tak żeby kulka ciasta stała się elastyczna. Pozostawić w misce nakrytej czystą ściereczką do wyrośnięcia, aż do podwojenia objętości. Formę posmarować masłem, ciasto rozciągnąć w rękach i uformować z niego na dnie okrągły placek. Śliwki skórką do spodu ułożyć ściśle obok siebie na powierzchni placka. Ciasto w formie pozostawić 15 minut do wyrośnięcia. Następnie włożyć do ciepłego piekarnika o temperaturze 100 stopni i pozwolić ciastu dalej rosnąć, obserwując je przez szybkę piecyka. Kiedy dobrze podrośnie, zwiększać temperaturę stopniowo do 150-180 stopni i upiec ciasto. Upieczony placek posypać przez sitko cukrem pudrem i pozostawić kilka godzin do wystygnięcia (najzdrowszy i najsmaczniejszy jest na drugi dzień). Pokroić na porcje. Do każdej porcji dodać ubitą 30% śmietankę lub 36% śmietanę.
V

Barszczyk czerwony z białą ugotowaną fasolką

 

6 buraków ćwikłowych, 1 1/2 l wywaru z jarzyn, 1 łyżka oleju słonecznikowego lub sojowego, 1 łyżka masła, 2 jabłka lub 1/2 l kwasu burakowego, 2 ząbki czosnku, szczypta majeranku, sól morska, pieprz, cukier trzcinowy, cytryna, gotowana biała fasola

 

Buraki dokładnie umyć i ugotować. Gdy są miękkie, odcedzić wodę, przepłukać, zalać zimną wodą w tym samym naczyniu i pozostawić na kilka godzin. Ugotować wywar jarzynowy. Przygotowane buraki obrać z łupin  zetrzeć na tarce o dużych otworach, włożyć do wywaru jarzynowego, dodać łyżkę oleju, sól, majeranek, kilka ziarenek pieprzu i winne jabłka pokrojone w cząstki. Gotować chwilę na małym ogniu. Barszcz doprawić do smaku czosnkiem, cukrem, solą, surowym masłem i sokiem z cytryny. Jabłka i sok z cytryny można zastąpić ukiszonym kwasem z buraków, dodanym pod koniec gotowania, ale już bez zagotowania, żeby barszcz nie stracił koloru. Barszczyk podawać z gotowaną białą fasolką.

Wyśmienity indyk mamy Darka

 

Mięso z udźca indyka umyć, osuszyć, nasolić, natrzeć sproszkowanym imbirem, szczególnie w okolicy kości, zostawić na kilka godzin w lodówce. Zrumienić na patelni na oleju, przełożyć wraz z olejem do rondla, podlać wodą i dusić wolno pod przykryciem, uzupełniając wyparowaną wodę. W połowie duszenia dodać garść obranych ze skórki, przepołowionych migdałów i garść umytych rodzynek.



PRZEPISY NA URODZINOWE POTRAWY EWUNI str. 191

 

„Czarodziejskie ludki”

 

Ciasto drożdżowe: 60 g drożdży, 500 g mąki pszennej pełnoziarnistej, drobno mielonej, 1 szklanka ciepłego mleka, 4 łyżki miodu naturalnego, 1 jajko, cukier waniliowy, sól, 100 g masła

 

Mąkę wsypać do dużej miski. Drożdże rozmieszać w garnku z 3/4 szklanki ciepłego mleka, 3 łyżkami mąki, 1 łyżką miodu. Trzymać nakryte w ciepłym miejscu. Jak drożdże podrosną, wlać je do mąki w misce. Dodać umyte i wybite ze skorupki całe jajko, szczyptę soli, cukier waniliowy, 3 łyżki miodu i wyrabiać ciasto, aż ukażą się pęcherzyki powietrza. Jeśli jest za gęste, dodać resztę mleka. Masło lekko stopić i dodawać stopniowo do ciasta, ciągle wyrabiając do momentu, aż będzie odstawać od dłoni i utworzy się elastyczna kulka. Ciasto przełożyć do mniejszej miski, nakryć ją pokrywą lub folią, włożyć do lodówki na kilka godzin (ze schłodzonego ciasta łatwiej lepi się figurki). Bezpośrednio przed zabawą ciasto ponownie przez chwilę zagnieść, podzielić na części i ulepić z niego postacie. W miseczce równomiernie wymieszać żółtko z 1 łyżką wody, smarować nim pędzelkiem ulepionego ludka i od razu posypywać odpowiednimi bakaliami i ziarnami, delikatnie dociskając. Natłuścić blaszkę masłem i ułożyć na niej w dużych odstępach ludki, chwilę pozwolić im rosnąć. Następnie blaszkę wsunąć do zimnego piekarnika na środkową półkę i włączyć piekarnik na 180 stopni. Piec przez pół godziny. Po upieczeniu ułożyć figurki na kilka godzin na wyjętym z piekarnika ruszcie, by stężały.

 

PRZEPISY NA URODZINOWE POTRAWY AGATKI str. 172


Przecier morelowy – dodatek do marchewki i nie tylko

 

200 g moreli suszonych umyć w letniej wodzie, zalać wrzątkiem do wysokości moreli w naczyniu emaliowanym, przykryć pokrywką lub talerzykiem. Pozostawić na noc, żeby owoce wchłonęły wodę, zmiksować. Przechowywać w słoiku w lodówce.

 

Jest to nie tylko dodatek do gotowanej marchewki, ale przede wszystkim świetny przecier owocowy np. do świeżo upieczonych tostów grahamowych z masłem i białym serem na śniadanie lub podwieczorek. Do tego mleko, bawarka lub kawa zbożowa na mleku (propozycja mamy Agatki dla Bartka - patrz zdjęcie powyżej). Morele suszone, szczególnie te bardzo dojrzałe, posiadają znacznie więcej witaminy A niż świeże, soczyste morele. Można też je chrupać w całości, wcześniej dobrze umyte.

 

 

 

 

 

 

Opinie Profesorów Podziękowania



KSIĄŻKA O WITAMINOWEJ PRZYGODZIE

…Przygoda ta pobudziła wszystkie mamy do czytania książek o działaniu witamin, żeby na przyjęciu urodzinowym swojego dziecka przekazać gościom wiedzę o kolejnej witaminie, wymyślić i przygotować zawierające ją smaczne i atrakcyjne potrawy. Stąd wiele tam rozmów dzieci z dorosłymi… Te niekończące się rozmowy o bogactwie niewidzialnych drobinek-witaminek przyczyniają się do sukcesu dziecięcych bohaterów, czyli do przezwyciężenia przez każde z nich niechęci do tego, czego nie lubią, a co jest – jak się dowiadują – niezwykle zdrowe.
Książka uczy, że świadome witaminowe odżywianie może dać każdemu z nich poczucie odpowiedzialności za swoje zdrowie, wygląd oraz osiągnięcia w nauce, sporcie, pracy i życiu.
Pozwala przeżyć niezwykłą witaminową przygodę!
Jest przeznaczona dla dzieci od 6 do 10 lat, rodziców, dziadków, nauczycieli.  


Autorka



Założeniem Autorki jest seria opowiadanek, które dostarczają dzieciom informacji nt. roli i znaczenia dla organizmu człowieka poszczególnych witamin. Zarówno pomysł napisania takich opowiadań, w bardzo przystępnej formie, jak i wysoka przydatność edukacyjna zasługują na wydanie jej drukiem.

Jeszcze raz gratuluję Autorce pomysłu oraz życzę realizacji zamierzeń wydawniczych.


Z poważaniem,
Prof. dr n. med.

Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska
Wydział Farmaceutyczny

Warszawski Uniwersytet Medyczny



[…] opowiadania te mogą nam bardzo ułatwić zaspokojenie dziecięcej ciekawości. Nie wspomnę już o przepisach kulinarnych, które mogą dzieci – przy pomocy rodziców – zrealizować, co tym bardziej pozwoli dzieciom dokonać identyfikacji z bohaterami opowiadań i przejąć ich postawy proekologiczne w zakresie prawidłowych nawyków żywieniowych.    


Z poważaniem
mgr Barbara Stryjniak, Pro Educo



Książka Pani „Urodziny Agatki” jest bardzo ciekawa i zachęcająca dzieci do nauki o żywieniu.


Z wyrazami szacunku
Prof. dr hab. n. med. Witold Zatoński
Prezes Zarządu Fundacji
„PROMOCJA ZDROWIA”



Teksty Pani Urszuli Gładkiej, które przedstawiono mi do zaopiniowania, przeczytałam nie tylko z należytą uwagą, ale
i wielkim szacunkiem dla jej autorki. Szacunek ów wzbudza motywacja podjęcia się – rzec można – misji dydaktycznej: wychowania i kształtowania świadomości kulturowej  najmłodszego czytelnika. Taka postawa naprawdę zasługuje na uwagę.
Proponowane teksty mają walor wychowawczy  nie tylko przez podejmowanie istotnej społecznie problematyki (idea zdrowego odżywiania się, zdrowia jako wartości itd.), ale także przez sposób  prezentowania treści. Autorka, z racji swego zawodu, znająca świetnie świat dziecięcego odbiorcy potrafi dostosować do niego język tekstów, których dydaktyzm jest subtelny i przekonujący. Wycyzelowanie językowe widać szczególnie w tych partiach tekstu, w których Autorka przedstawia towarzyszące opisywanym wydarzeniom dziecięce emocje. Świat bogatych dziecięcych przeżyć jest jednocześnie bogaty w słownictwo oceniające, wartościujące, nazywające odczucia i uczucia. Dzieci – bohaterowie opowiadań – nawet spierać się potrafią grzecznie i kulturalnie. Jeśli zważyć, że  dziś w języku dzieci wszystko jest w najlepszym razie albo fajne, albo niefajne  opiniowany tekst uznać trzeba za lekturę rozwijającą także językowo, wartościową i pożyteczną. Teksty witaminowych opowiadań, kształtując pożądane nawyki żywieniowe, uczą właściwych zachowań etykietalnych i stosownego wyrażania się. Są więc wartościowe  i w planie treści, i w planie języka, stylu.
W mojej opinii są to główne cechy dobrego pisarstwa dla dzieci.


Prof. UŚ dr hab. Aldona Skudrzyk
Instytut Języka Polskiego



[…] Jako fizjolog, mający w swoich obowiązkach dydaktycznych zajęcia z fizjologii zwierząt z elementami fizjologii człowieka mogę jedynie stwierdzić, że dzięki odbytym konsultacjom, opowiadania są całkowicie poprawne pod względem merytorycznym.    

Autorka dzięki swojej, w pełni autorskiej wizji, przedstawia w 5 scenkach  najważniejsze witaminy (A, B, C, D, E) przypisując im odpowiednich bohaterów (Agatkę, Bartka, Celinkę, Darka i Ewunię). Dzięki wartkiemu dialogowi między rodzicem, głównie matką, a poszczególnymi bohaterami, a także dialogom między bohaterami, za każdym razem otrzymujemy pełną informację na temat budowy, pochodzenia i właściwości każdej z witamin. Informacja o tym wpleciona jest w dialog… Nauczycielom daje to możliwość odtworzenia nie tylko scenek rodzajowych towarzyszących przygotowaniom potraw, ale także samodzielnego ich wykonania z zaproponowanych produktów. Pomocne będą piękne, autorskie fotografie ubarwiające opowiadania. Nie bez znaczenia jest także aspekt psychologiczny opowiadań. Przygotowaniom potraw towarzyszy rodzinna atmosfera stawiająca na pierwszym planie kontakt dziecka z rodzicem a także funkcjonowanie dziecka w grupie rówieśniczej. […]


dr hab. Mirosław Nakonieczny
Dyrektor Centrum Studiów nad Człowiekiem i Środowiskiem Uniwersytetu Śląskiego. Katowice



Przedstawiona mi do zaopiniowania książka p. Urszuli Gładkiej Witamowe urodziny Agatki stawia sobie ambitne zadanie: (1) chciałaby propagować zdrowe odżywianie się i jednocześnie (2) czynić to tak, aby nie było ono zwykłą modą, lecz opierało się na wiedzy dotyczącej poszczególnych elementów diety, oraz (3) zaproponować jadłospis możliwy do przygotowania przez starsze dzieci z pomocą rodziców. Trzeba było także nadać tekstowi odpowiednią formę tak, aby jego lektura była dostosowana do możliwości bardzo młodego czytelnika.

Z tak zamierzonego planu powstała propozycja książki, która może odegrać całkiem znaczącą rolę w propagowaniu wiedzy na temat diety, umożliwi przygotowanie dziecka do tego, by nie było obojętne na to, co je, i jak owo danie zostało przygotowane, jakie zawiera składniki, o jakich wartościach odżywczych i zdrowotnych. Myślę, że to ciekawa propozycja z zakresu popularyzowania wiedzy, propozycja tym ciekawsza, że dotyczy spraw bezpośrednio związanych ze zdrowiem nie tylko obecnego, ale i przyszłych pokoleń. Tekst napisany jest dobrym językiem, rzeczowym, nie pozbawionym poczucia humoru. Książka mogłaby spełnić pożyteczną funkcję jako źródło dobrze i przystępnie podanych informacji o ważnym znaczeniu zdrowotnym, ale i wychowawczym; uczy bowiem nie tylko faktów odnoszących się do samego odżywiania się, ale także zwraca uwagę na społeczną funkcję stołu i posiłków – uczy dobrych manier i zachowania się przy stole, rzeczy dzisiaj, niestety, zapominanej
i zaniedbywanej.
Polecam tekst p. Urszuli Gładkiej życzliwej uwadze Decydujących.


Prof. zw. dr hab. Tadeusz Sławek

Katedra Literatury Porównawczej Wydział Filologiczny UŚ





PODZIĘKOWANIA

Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do powstania tej książki, szczególnie Pani Profesor dr hab. n. med. Małgorzacie Kozłowskiej-Wojciechowskiej, za zmobilizowanie mnie w 1998 roku do napisania serii witaminowych opowiadań, kiedy nieśmiało przesłałam do Instytutu Żywności i Żywienia w Warszawie moje pierwsze opowiadanie, a Pani Profesor zapytała po przeczytaniu: „To tylko witamina A jest dla pani ważna?”. Tym pytaniem i recenzją zachęciła mnie do stworzenia całej serii. Wydłużony czas tworzenia pozwolił mi na zrobienie studiów podyplomowych z psychoprofilaktyki zaburzeń, diagnozy klinicznej, interwencji terapeutycznych w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Opolskiego i poszerzenie witaminowych opowiadań o istotną sferę, sferę emocji bohaterów, oraz o wskazanie własnych możliwości interwencji w organizm człowieka przez wizualizacje jako techniki relaksu, sprzyjające szeroko pojętemu zdrowiu. Także korzystnie wpłynął na samodzielne zrobienie zdjęć do książki.

Serdecznie dziękuję także dzieciom katowickich przedszkoli, z którymi spędziłam większość (będąc polonistką – tylko cztery lata pracowałam w szkole średniej) mojego życia zawodowego jako nauczycielka przedszkola i dyrektorka – za inspirację niezwykle cenną, bo żywą, trwającą latami.
Natomiast przedszkolakom, z którymi, będąc już na wcześniejszej nauczycielskiej emeryturze, prowadziłam zajęcia relaksacyjne, dziękuję za konkretną pomoc podczas pisania książki, za wszelkie uwagi, pytania, propozycje, pochwały i przepiękne rysunki, świadczące o zrozumieniu treści i polubieniu bohaterów rzeczywistych i magicznych – tajemniczych, dobroczynnych.
Moją książkę chciałabym zadedykować swoim Rodzicom, którym zawdzięczam wczesnodziecięce, intensywne wprowadzanie mnie w świat bliski naturze i duchowości. A Mamie szczególnie dziękuję za rozbudzenie we mnie dziecięcych zainteresowań żywieniowych, czy to podczas różnorodnych czynności w przydomowym ogródku, czy przy robieniu zakupów, czy przy pieczeniu ciast. Te wczesne zainteresowania pozwoliły w dorosłym moim życiu znacznie rozszerzyć ich zakres, modyfikować je i czerpać radość z codziennych, twórczych, kulinarnych czynności.
Pragnę również gorąco podziękować wykładowcom Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, to jest Pani Profesor Aldonie Skudrzyk, Panu Profesorowi Mirosławowi Nakoniecznemu i Panu Profesorowi Tadeuszowi Sławkowi, którzy, doceniając ideę świadomego witaminowego odżywiania, jaką zaprezentowałam podczas konsultacji, wspierali mnie w czynnościach wydawniczych, wyrażając to w formie opinii o książce. Dodatkowo dziękuję Pani Profesor za językoznawczą redakcję tekstu, Panu Profesorowi Nakoniecznemu za szczegółowe wskazówki 
w zakresie działania witamin; obojgu za podsycanie we mnie siły i uporu, wiodących do wydania książki. 
Urszula Gładka


Fragmenty książki



Celinka z tatą w lesie!

 

 Celinka w doskonałym nastroju wybrała się po obiedzie z tatą do lasu. Zabrali ze sobą koszyczki na owoce. Las był nieopodal ich domu. Przyjemnie było schronić się przed słonecznym żarem w cieniu drzew i zbierać ulubione owoce do koszyka. Celince najbardziej smakują poziomki, dlatego też w koszyczku mało przybywa owoców, bo prawie wszystkie wędrują do buzi dziewczynki.

– Celinko, lubisz poziomki? – zapytał tata.              

– Bardzo, jeszcze bardziej niż truskawki. One są takie malutkie i takie słodkie!       

– Pamiętam, jak zajadałaś się truskawkami, kiedy jeszcze rosły w ogrodzie. Być może twój organizm potrzebuje tak dużo owoców z witaminą C, bo i truskawki, i poziomki mają jej wiele. Ja też się najadłem truskawek w tym roku! Ale pamiętasz, jak myliśmy truskawki przed jedzeniem? Dlatego zbieraj poziomki do koszyczka, w domu zjesz je, umyte.

– No, dobrze. A co ty, tatusiu, tam masz w koszyku?

– Zobacz... – uśmiecha się tata.

– Czarne jagody! Jak dużo! To mama z babcią zrobią pierogi z jagodami! – Celinka aż podskoczyła z radości.

– A może zupę jagodową? – droczy się tata z córką.

– A może jedno i drugie, tatku! Czy jagody też mają witaminę C?

– Też mają, ale mniej niż truskawki i poziomki. Miło w lesie odpocząć, córeczko. Teraz jednak wyjdźmy z lasu i chodźmy w górę tą dróżką pomiędzy polami i lasem. Tam rozciągają się wzdłuż drogi krzewy jeżyn. Zobaczymy, czy już ich owoce dojrzewają – tata, trzymając dziecko za rękę, prowadzi w stronę celu.

– Popatrz, tato, ile jeżyn rośnie na tym krzaku!

– Ale jeszcze są czerwone i twarde.

– To nie możemy ich zerwać dzisiaj? – żałuje dziewczynka.

– Musimy kilka dni zaczekać, aż słońce je dobrze ogrzeje. I zrywać dopiero wtedy, jak będą zupełnie czarne i takie duże, że po dotknięciu ręką same się odrywają. Przyjdziemy po nie za kilka dni, tak?

– Tak. A wiesz, tatusiu, że w naszym ogrodzie już niedługo będą dojrzewać maliny? Zdradzę ci tajemnicę! – zwraca się poufale dziecko do taty. – Mama obiecała, że zrobi na moje urodziny tort malinowy!

– Tak? Cieszysz się, córeczko?

– Bardzo, bo wiesz, że wszystkie potrawy na moich urodzinach będą miały witaminę C?!

– Wiem!

– Babcia też szykuje niespodziankę dla gości!           

– Ale nas jeszcze czeka niemało roboty z tą niespodzianką! – uścisnął tata przyjaźnie dłoń dziecka. I weseli zawrócili do domu.


Dzieci pomagają przygotować obiad w warzywniku!

 

 – Słońce wyszło! Idziemy do ogrodu! Załóżcie adidasy, bo pośród grządek może być jeszcze mokro. Zabierzcie koszyki na warzywa! Prowadź nas, Celinko, do twojego warzywnika! – entuzjastycznie zawołała mama Ewuni.

 – Jakie jarzyny są potrzebne do obiadu? – pytają mamę dzieci.

 – Z witaminą E!

 – Ale my jeszcze nie wiemy, jakie to są!

 – Czy to jest sałata?

 – Świetnie, Celinko! Sałata zielona ma prawie wszystkie witaminy, łącznie z witaminą E, dlatego jest taka zdrowa! Można ją jeść codziennie, nawet kilka razy dziennie!

 – Ja już jem liście sałaty ułożone na kanapce z wędliną! – pochwalił się Bartek.

 – Świetnie! – uśmiechnęła się mama do dziecka.

 – Zerwiemy kilka główek ? – pyta Celinka.

 – Tak. Ale ponieważ ona jest taka delikatna, zetniemy ją na końcu i ułożymy z wierzchu na pozostałych jarzynach. Dużo witaminy E ma również zielony groszek!

 – Ja go bardzo lubię! – klasnęła w rączki Agatka.

 – Rośnie z tamtej strony! – wskazuje Celinka, prowadząc dzieci ostrożnie między grządkami do zielonej ścianki, utworzonej przez pnący się na tyczkach groszek.

 – Zrywajcie strąki do koszyka, a potem wyłuskamy z nich groch. Nazrywajcie dużo strąków! Groszek jest potrzebny przede wszystkim do omletów na obiad oraz niewiele do sałatki jarzynowej na kolację. Na pewno też każde dziecko zechce podjeść trochę groszku na surowo! Zresztą, spróbujcie już teraz, jak smakuje młody groszek!

 – Jest taki delikatny, aż słodki! – rozsmakowuje się w nim Agatka.

 – Taki groszek prosto ze strąków ma najwięcej witaminy E, i nie tylko! Ma także inne witaminy w sobie! Jest bardzo zdrowy! Nazrywajcie także warzyw potrzebnych do zupy.

 – Jakich?

 – Pomyślcie, jaka jarzyna jest potrzebna do zrobienia każdej zupy? – mama zadała dzieciom trudne pytanie.

 – Marchewka!

 – Pietruszka i por!

 – Seler i cebula!

 – Brawo! To są podstawowe jarzyny, z których robi się zupę. A potem dodaje się, na przykład, pomidory do zupy...?

 – Pomidorowej!

 – Lub grzyby do zupy...?

 – Grzybowej!

 – A dzisiaj będzie żurek ugotowany na wywarze jarzynowym! Czy domyślacie się, dlaczego żurek?

 – Nie...

 – Bo żurek jest ukiszony z mąki pełnoziarnistej, a taka mąka ma witaminę E! – objaśnia mama.

 – Czy ta mąka ma też witaminę B? – zapytał Bartek.

 – Tak, mąka zmielona z całego ziarna jest ciemniejsza od białej, ale za to zdrowsza, bo bogatsza o witaminę B i E! Wasze „czarodziejskie ludki” też są upieczone z mąki pełnoziarnistej!

 – A marchewka ma witaminę A! – przypomina dzieciom Agatka.

 – Pietruszka ma różne witaminy! – dodaje Celinka.

 – Świetnie! Bardzo dobrze orientujecie się w tych wszystkich witaminach! A po co są witaminy?

 – Żebyśmy byli zdrowi! – cieszą się i klaszczą w ręce dzieci.

 – No to wracajmy do domu z jarzynami! Zanim wyłuskacie groch ze strąków, ja umyję, obiorę i pokroję dla was trochę różnych warzyw do schrupania na surowo! Potem możecie się pobawić w ogrodzie, a ja zajmę się gotowaniem obiadu.


Podwieczorek. Świat „czarodziejskich ludków”! Wietrzyk. Pożegnalny spacer

 

 – Czy mogę już podać podwieczorek? – zapytała dzieci mama Ewuni.

 – Tak! A czy tort jest już gotowy?

 – Tak! Gdy wy z tatą Darka tworzyliście medal, ja przełożyłam tort konfiturą i sama pobawiłam się lukrowaniem go. Idźcie umyć ręce i siadajcie do stołu!

 Kiedy tatuś Darka uprzątnął stół, mama nakryła go białym obrusem z delikatnym haftem. Na środku stołu ustawiła na szklanej tacy tort migdałowy i ciasteczka orzechowo-owsiane na dwóch ozdobnych talerzykach. Obok tortu postawiła nie za duży wazonik z bukiecikiem kolorowych, pachnących groszków, a na brzegach deserowe talerzyki, widelczyki i filiżanki z herbatą.

 – Jaki ładny lukier na torcie! Jakie przyjemne ciasteczka! – pierwsza dostrzega Agatka.

 Po chwili obserwacji stołu, padają zdecydowane pytania:

 – A gdzie są nasze „czarodziejskie ludki”?

 – Czy możemy je ustawić na stole?

 – Dlaczego nie ma dzisiaj świeczek, tak jak na wczorajszym Darkowym stole?

 – Jeśli tatuś Darka nam pomoże, zmienimy dekorację stołu! – odrzekła niepewnie mama Ewuni, którą dzieci wprawiły w lekkie zakłopotanie.

 Po niewielkim namyśle na małym, bocznym stoliku, tuż obok dużego stołu, znalazły się ludki, świeczki i skarby przyrody, zebrane wcześniej przez dzieci.

 A tata tak porozmieszczał „czarodziejskie ludki” oraz zapalone kolorowe świeczki, że ich płomyki nadawały blasku figurkom. Leśne gałązki, szyszki i rzeczne kamyki pozwalały im oprzeć się wygodnie. Czerwony, ozdobny szlak na obrusiku, którym nakrył stolik, wyznaczał granice ich królestwa. Zaś białymi, różnokształtnymi świeczkami ozdobił duży stół. Tylko wietrzyk, który wciąż osuszał ziemię po nocnej ulewie, niepotrzebnie figlował na stole, zdmuchując ogień ze świeczek.

 – Czy teraz jest lepiej? – zwraca się przyjaźnie mama do małych ekspertów od estetyki stołu.

 – Teraz jest bardzo dobrze! – podkreśla Darek. – Proponuję też nie jeść podczas podwieczorku „czarodziejskich ludków”. Niech sobie żyją jakiś czas w swoim świecie!

 – Masz rację! – przyznają dzieci. – Możemy zjeść tort i ciasteczka!

 Migdałowy tort okazał się niezwykle pyszny, również orzechowe ciasteczka rozpływały się w ustach.   

 Po podwieczorku dzieci wraz z rodzicami Darka po raz ostatni poszły pospacerować po znanej im już i bliskiej sercu okolicy. Żegnały góry, rzekę, leśną polanę i fioletowe dzwoneczki, rosnące wzdłuż lasu, którymi łagodnie kołysał lekki wiatr.

 – Nazrywajmy parę dzwonków dla mamy, babci i taty Celinki! Podziękujemy im w ten sposób za gościnność! – zaproponowała nagle Agatka.

 – No właśnie, tyle nam okazali serdeczności! – powiedział Bartek.

 Rodzice Darka, trzymający się za ręce, uśmiechnęli się tylko do dzieci znacząco. I dzieci zrywały kwiatki, układając je w pożegnalne bukieciki. A ożywczy wietrzyk i słoneczne promyki delikatnie muskały zamyślone, prawie smutne buzie dzieci, łagodząc ich tłumiony żal.

 

                                                                                         

                                                                                           Bartek z mamą robią zakupy


W sklepie mama poprosiła o mąkę pełnoziarnistą i ryż naturalny.

 – Co to znaczy? – pyta zaskoczony Bartek.

 Sprzedawczyni podaje produkty, uśmiecha się życzliwie do Bartka i mówi: – To znaczy, że są one bogate w witaminę B!

 Mama otwiera torebkę z mąką i wspólnie przypatrują się, jak ona wygląda.

 – Jest trochę ciemniejsza od białej mąki – zauważa Bartek.

 – Tak, ta mąka jest zmielona z całych ziaren pszenicy i dlatego jest ciemniejsza, zarazem zdrowsza od białej. Mąka biała jest oczyszczona z tych wszystkich ciemnych części ziarna, które są bogate w witaminę B – wyjaśniła dziecku mama.

 – Dlatego tę mąkę kupuje się w sklepie ze zdrową żywnością – mówi ekspedientka i od razu pokazuje książkę z kolorowymi ilustracjami. – Proszę popatrzeć, co można z tej zdrowej mąki upiec!

 – Spójrz, mamusiu, na te rogaliki! Babki! Ciasteczka! Aż się proszą, żeby je schrupać. Może i my coś z tej mąki upieczemy?                                                   

 – Dobrze, Bartusiu, dzisiaj upieczemy na próbę placek ze śliwkami.

 Pani sprzedawczyni, widząc tak żywe zainteresowanie małego klienta, przekazała od razu ważne ostrzeżenie:

 – Ta wspaniała witamina B ma swojego wroga!

 – Kto nim jest?

 – Nie kto, tylko co. Oczyszczony z cennych dla zdrowia składników biały cukier, który ją potrafi zniszczyć. Szczególnie, gdy spożywamy go dużo. Dlatego proponuję cukier złocisty, czyli trzcinowy. Albo jeszcze lepiej – miód naturalny jako dodatek do ciast, potraw i napojów, oczywiście w małych ilościach.

 – Poprosimy o cukier złocisty – zdecydowała mama. – Miód mamy w domu.

 Mama kupiła także całe ziarna pszenicy oraz kiełkownicę, to jest naczynie do kiełkowania ziaren. Skiełkowane ziarenka zawierają znacznie więcej witaminy B niż suche. Pani pokazała, w jaki sposób należy ziarna kiełkować.

 – Jak będziesz miał, Bartku, udane plony z ziaren pszenicy i rozsmakujesz się już w nich, to przyjdź po następne ziarenka! – zaprasza ekspedientka, zwracając się do Bartka po imieniu, tak jak jego mama.

 – Dobrze, przyjdziemy! – cieszy się Bartek.

 – Jeśli tak bardzo jesteś zainteresowany produktami z witaminami B, to mogę ci jeszcze polecić smaczną i zdrową kaszę jaglaną.                                                  
- Ale „kaszkę jaglaną warzyła sroczka dla małych srocząt na obiad” – żartobliwie odpowiada Bartek, który zapamiętał to z wierszyka.

 – Sroki wiedzą, co jest zdrowe! Ta kasza powstaje z prosa, a proso uprawia się od dawien dawna. Jest to prastara roślina zbożowa.

 – A jak ją można ugotować? – zaciekawia się mama.

 – Pyszna jest zapiekana z dodatkiem suszonych śliwek i orzechów. Doskonała jest też z niej zupa z jarzynami albo ze świeżymi maślakami.

 – Kupimy, mamusiu, tę kaszę, którą jedzą sroki?

 – Kupimy, dla nas! No to na dzisiaj koniec zakupów z witaminą B. Dziękujemy. Do widzenia! – mówią mama i Bartek.

 – Dziękuję również. Życzę udanych i smacznych potraw! Do zobaczenia! – żegna miłych klientów zadowolona ekspedientka.


 

Przy stole. Nagły spór dzieci o witaminę!


– Jaka pyszna ta kukurydza! – woła Ewunia. – Jeszcze nigdy takiej nie jadłam.

 – Ja też, ja też! – powtarzały dzieci.

 Smak był taki, że chciałoby się dalej jeść. Mama wyczuła ten moment i wniosła na tacy gorące babeczki szpinakowe i gorącą marchewkę. Babeczki były ciemnozielone, różnej wielkości. Można było rozpocząć od nałożenia na talerz najmniejszej porcji, gdyby szpinak „gryzł dzieciaki w ząbki”. Do tego pychotka – marchewka, której lekko słodkawo-kwaśny smak wydobył przecier morelowy i sok z cytryny, dodany pod koniec gotowania. Najpierw było trochę grymasów, gdyż Darek i Celinka nie chcieli jeść szpinaku. Widząc, jak pozostałe dzieci z apetytem jedzą szpinak, marchewkę i sałatę zieloną, także i oni spróbowali najmniejszej porcyjki szpinaku. Po chwili mama zapytała:

 – Kto ma ochotę na jeszcze jedną, większą babeczkę szpinakową?

 - Ja poproszę, i ja poproszę! – wszyscy byli w tym zgodni.

 Dzieci jadły z ochotą, zaś mama była wyraźnie zadowolona.

 Agatka spojrzawszy na talerze dzieci, wiedziała, że nadszedł czas, by zdradzić im tajemnicę jej urodzinowego stołu i przedstawić królową i króla witaminy. Tak rozpoczęła:

 – Teraz chciałabym wam przedstawić Marchewkę, królową witaminy A. A oto Szpinak – król witaminy A.

 – Jak to, co ty mówisz? – pytały zaskoczone dzieci.

 – Dlaczego król i królowa? – dziwi się Ewunia.

 – A tak, wszystko wiem, bo mi mama wytłumaczyła, gdy pomagałam jej w kuchni przygotowywać potrawy, że marchewka i szpinak mają najwięcej witaminy A, bo są koloru pomarańczowego i ciemnozielonego! – odpowiedziała Agatka.

 – A moja mama mówi, że najwięcej witaminy A jest w mleku, białym serze i jajkach, dlatego muszę codziennie jeść ser i pić mleko! – oburzył się Bartek.

 – A moja mama każe mi pić tran – zawołał Darek – żebym dobrze widział!

 – A moja mówi, że aby mieć dużo witaminy A, to trzeba jeść wątróbkę i śledzie, żebym rosła i była zdrowa – zaoponowała Celinka.

 Agatka poczuła się zupełnie zdezorientowana. Jak to jest z tą królową i królem, których tak pięknie jej mama wymyśliła?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

O autorce

   
   
 
   
 
   
 
   
 
   
 
   

 Zdjęcia pochodzą:
- z roku 1968 - z moją pierwszą wspaniałą grupą w Przedszkolu nr 35 na ul. Rybnickiej w Katowicach - te dzieci dzisiaj są rodzicami, może już dziadkami, czy wspominają przedszkolne życie...?
- z Przedszkola nr 8 na Osiedlu Paderewskiego w Katowicach. Przedszkola tymczasowego, w  budynku dawnej Administracji Katowickiej Spółdzielni Mieszkaniowej, obecnie Spółdzielni Mieszkaniowej im. I. J. Paderewskiego, gdzie 16 lat byłam dyrektorką: podczas Balu Noworocznego przedszkolak Marcin jako Nowy Roczek 1982 i zaproszona w ramach współpracy z rodzicami mama Oli, jako dobra wróżka - aktorka Teatru Śląskiego Maria Stokowska-Misiurkiewicz sprawiali, by zabawa była radosna, a rok obfity w dobro.
- z 1991 po uroczystości noworocznej - czy mogłam wtedy pomarzyć, pomyśleć, że kiedyś sama napiszę książkę dla dzieci o dzieciach? Te wszystkie przedszkolaki stanowią wypadkową cech moich bohaterów książkowych: Agatki, Bartka, Celinki, Darka i Ewuni. A niezwykle owocna współpraca z rodzicami różnych profesji, ich świadomość realizacji dziecięcych potrzeb, od momentu przygotowywania placówki do otwarcia, przez 16 lat, aż do likwidacji, gdy na Osiedlu zaistniało już kilka placówek wielooddziałowych, zaowocowała wzbogaceniem moich doświadczeń i pomogła przy tworzeniu tak wielu postaci w książce! A zdjęcia z książką? - "tak mnie ustawiono", bo lubiłam dzieciom czytać, a dzieci lubiły słuchać, gdy im czytałam. Bardzo!                                                                                       Motywowałam też dzieci magią witamin podczas wspólnie spożywanych śniadań, gdy na talerzach pojawiły się kanapki z chleba pełnoziarnistego z masłem, liściem sałaty, plastrem wędliny, plasterkiem pomidora i posiekaną natką pietruszki -  w wyniku szkoleń dyrektorów i intendentów, dotyczących zdrowego odżywiania dzieci w przedszkolach, zgodnie z wytycznymi Ministerstwa Zdrowia. Wtedy już zrozumiałam, że to działa.       
- 31.12.2015 w Bibliotece Śląskiej - książnicy, w której od lat ustawicznie się rozwijam. Moja książka WITAMINOWE URODZINY jest do wypożyczenia w bibliotece.  
-  Po latach odnalazłam zdjęcie przedstawiające V klasę z moją pierwszą maturą w Wieczorowym Technikum Ekonomicznym w Katowicach, gdzie po ukończeniu studiów pracowałam jako polonistka. W następnym roku utworzono Zespół Szkół Ekonomicznych i miałam lekcje z młodzieżą i dorosłymi. I kolejną maturę już w sali gimnastycznej z klasą, gdzie miałam wychowawstwo. To była klasa niezwykła. Dorośli bardzo ambitni, dyskusje z lekcji przenosiły się na przerwę. Te lata 1972-1976 zaobfitowały bogactwem różnorodnych doświadczeń zawodowych i osobistych, co niewątpliwie miało wpływ na podjęcie decyzji o powrocie do pracy z dziećmi przedszkolnymi, ale już na wyższym poziomie - dyrektora przedszkola nr 8 w Katowicach  - zorganizowania go od podstaw na nowym Osiedlu Paderewskiego.     

- IX. 2016 Udział w Plebiscycie Eko-kobieta. Otrzymałam od Znajomych na Facebooku 616 głosów i zajęłam 29 miejsce spośród 60 kandydatek. Jak m.in. uzasadniłam Moją Ekologię? - "... Książka moja Witaminowe urodziny Agatki, Bartka, Celinki, Darka i Ewuni daje mi możliwość szerokiego propagowania  proekologicznych postaw w zakresie kształtowania prawidłowych nawyków żywieniowych u dzieci i dorosłych oraz szerokiego zaprezentowania przyrody, a na jej tle darów, jakimi są witaminy, które od prawieków ofiaruje ludzkości natura, a dopiero od ponad wieku ich działaniem zachwycają się naukowcy; zaś mama Agatki świadoma tego bogactwa wprowadza je w pysznych potrawach na szóste urodziny swej córeczki, angażując w kontynuację tego pomysłu całe rodziny gości solenizantki."

                                                                                          

 

Recenzje czytelników, redaktorów czasopism

Autor: eryk, 03.10.2014, matras księgarnie.

„***** UROCZA I PROSTA.

Urocza książka! Proste i odpowiednie wprowadzenie w świat witamin i zdrowego odżywiania. Synteza pięknych relacji dorosłych z milusińskimi.”



Autor: Malwina,

 data: 08.02.2015 16:27

, ocena: 4,0

 

Księgarnia Bonito

 

 

 

 

„Świetne, ale...

świetna rzecz dla małych i dużych. Dobrze napisana. Jednak mam zastrzeżenia do szaty graficznej, ale cóż, jak się wydaje w firmie marki firma to największe nawet arcydzieło można z mety ukatrupić. Wystarczy jednak przeniknąć monochromatyczną barierę i od razu obcuje się z dziełem stanowiącym efekt wielkiej wiedzy i jeszcze większej kultury literackiej. Pytanie, dlaczego tak dobry tekst zignorowali profesjonalni wydawcy? Czy autorka olała temat? Czy nie zadała sobie trudu sprawdzenia możliwości... Gdyby nad szatą graficzną pochyliła się np Iwona Cała albo Józef Wilkoń... Gdyby tę rzecz wydały Siostry albo Mała Kurka - odbyłoby się to z większym pożytkiem. Książka warta nowej edycji. Szkoda takiego tekstu. A fotki... nie, nie będę tego komentowała.”




O KSIĄŻCE|
Propozycja nie tylko dla przedszkolaków|

Żebyśmy byli zdrowi!

 Takim okrzykiem mali bohaterowie książki, autorstwa katowiczanki Urszuli Gładkiej, zatytułowanej „Witaminowe urodziny” odpowiadają na pytanie, czemu służą witaminy. Tym zdaniem można też podsumować całe przesłanie tej publikacji. Książka składa się z kilku historii z życia paczki małych przyjacioł: Agatki, Bartka, Celinki, Darka i Ewuni, ktorych urodziny stają się dla ich rodzicow pretekstem do opowiedzenia o roli witamin w codziennej diecie. Przy czym nie jest to wyłącznie,  jak moglibyśmy przypuszczać, oryginalnie podany podręcznik zdrowego żywienia, przeczytamy tu bowiem rownież chociażby o tym, jak przygotować stół na przyjęcie dla dzieci. Książka przypomina też o znaczeniu wspólnych posiłkow rodzinnych, dość rzadko dziś praktykowanych, a przede wszystkim jest doskonałą podpowiedzią dla rodzicow, jak podejść swoje cierpiące na brak apetytu pociechy, by odkryły radość z jedzenia. „Witaminowe urodziny” to też świetna propozycja czytelnicza dla wychowawców placowek przedszkolnych i pierwszych klas szkoły podstawowej, ktorą warto wprowadzić do programu codziennych zajęć, m.in. ze względu na ciekawe zabawy edukacyjne. Na końcu publikacji autorka zamieściła wypróbowane przez siebie przepisy na potrawy pojawiające się w książce, można je też znaleźć w treści kolejnych opowiadań. W książce autorstwa katowiczanki nie zabrakło również swojskiego akcentu. Bohaterowie mieszkają w stolicy regionu, a miejscem chętnie przez nich odwiedzanym jest urokliwa Dolina Trzech Stawów. „Witaminowe urodziny”, jeszcze przed drukiem, zebrały wiele pozytywnych komentarzy, również ze strony pracownikow naukowych Uniwersytetu Śląskiego. Niech to będzie dodatkową zachętą do lektury! 
 W: NASZE KATOWICE NR 9 WRZESIEŃ 2014, str.12 MIASTO


 Urodzinowe przyjęcie inaczej

http://goniec-gornoslaski.pl/kategoria/ludzie-wokol-nas   Hanna Grabowska-Macioszek. Relacja po wieczorze autorskim w MDK Dąb w dniu 26.04.15

Urszula Gładka autorka niezwykłej publikacji „Witaminowe Urodziny. Agatki, Bartka, Celinki, Darka i Ewuni” promuje swoją książkę między innymi w Miejskich Domach Kultury w Katowicach. Z panią Urszulą miałam przyjemność spotkać się w MDK „Koszutka” Filia Dąb.

 

W trakcie wieczoru autorskiego pisarka zaprasza zgromadzoną publiczność na wspólne odkrywanie witaminowych przygód podczas urodzinowych przyjęć głównych bohaterów jej opowieści. – W każdym z nich jest trochę mnie samej – mówi Urszula Gładka.  – Agatka, Bartek, Celinka, Darek i Ewunia stanowią też wypadkową wszystkich dzieci, z którymi miałam okazję się zetknąć w trakcie swojej pracy pedagogicznej w przedszkolu. To właśnie tam przeprowadziłam prawdziwą rewolucję w sposobie żywienia i przyrządzania posiłków dla dzieci – wspomina Urszula Gładka. – Postawiłam na zdrowe, pełnowartościowe jedzenie ze świeżych produktów. Wcześniej osoby zajmujące się tam gotowaniem używały półproduktów, mrożonek. Dla mnie to było niedopuszczalne – stwierdza pani Urszula.

Doświadczenie w pracy z dziećmi, a także przeżycia z własnego dzieciństwa zaowocowały witaminowo – powstaniem nietuzinkowej publikacji. – Wychowywałam się w domu z ogrodem, w którym wszystko kwitło, pięknie pachniało. Było w nim także dużo warzywnych grządek – mówi Urszula Gładka. Oryginalna książka składa się z pięciu opowiadań, opisujących pięć przyjęć urodzinowych. Każde przyjęcie przygotowywane jest wspólnie przez mamę i małego jubilata na cześć danej witaminy. I tak na urodziny Agatki szykowane są potrawy z witaminą A, na urodziny Bartka – z witaminą B, Celinki – C, Darka – D, Ewuni – E. Przygotowaniom towarzyszą mądre rozmowy na temat wartości odżywczych, jakie mają preparowane dania. Czytając z każdym rozdziałem coraz szerzej otwieramy buzię ze zdumienia, z jak mądrymi dziećmi mamy do czynienia, bo choć każde z nich ma jakiś problem żywieniowy (nie lubi mleka, wątróbki, marchewki), daje się przekonać mamie do spróbowania i takiego przyrządzenia potrawy, że potrawa ta zaczyna smakować. Wszystko zależy od pomysłowości mam i wtedy nawet szpinak jest chętnie zjadany. Potrawy te są później spożywane wspólnie przy stole, uczestnicy przyjęcia rozmawiają ze sobą, co jest wspaniałym podkreśleniem tak dziś często zapomnianych wartości rodzinnych.

W trzecim rozdziale akcja przenosi się na wieś. Celinka wraz z rodzicami zaprasza przyjaciół do swojego domku w górach. Tam w otoczeniu pięknej przyrody dzieci spędzają wspaniałe chwile między innymi w trakcie wyprawy do lasu po maliny i grzyby.

„Witaminowe Urodziny” to takie kompendium wiedzy, w które powinien zaopatrzyć się każdy rodzic, który na co dzień zmaga się z „kłopotami” żywieniowymi u swoich dzieci. Publikacja kończy się przepisami opisanych potraw.

Dziś nie jest łatwo zdrowo i wartościowo gotować dla naszych pociech. Mimo ogromnej dostępności na rynku produktów najwyższej jakości i licznych akcji promujących zdrowe odżywianie (np. wycofywanie ze szkolnych sklepików chipsów i paluszków) niejednokrotnie stykamy się z zupełnym przeciwieństwem..... 

Gdzie kupić?










Książkę można również kupić na Allegro: http://allegro.pl/show_item.php?item=6327036033
oraz w księgarni Bonito: http://bonito.pl/k-90356231-witaminowe-urodziny

także w księgarni Zła Buka w Rondzie Sztuki w Katowicach, gdzie odbyło się spotkanie autorskie z książką 17.10.15, godz.12.00

Kolorową wersję książki można nabyć w postaci e-booka na stronie: http://cyfroteka.pl/ebooki/Witaminowe_urodziny__Agatki__Bartka__Celinki__Darka_i_Ewuni-ebook/p02015433i020#Gdzie-kupic

Inne publikacje autorki





Co mówią ludzie - Napisz recenzję

Recenzja użytkownika - 

Kilkanaście stron wypełnionych głębią różnorakich barw i tekstem zawierającym nierzadko bardzo osobiste przemyślenia – taki pomysł na album o Dolinie Trzech Stawów miała jej wielka miłośniczka – Urszula Gładka. Autorka, mieszkająca na pobliskim osiedlu Paderewskiego, alejki doliny przemierzyła wielokrotnie – spacerując, jeżdżąc na rowerze, z kijami do nordic walkingu, a nawet zimą na nartach biegowych. 
Publikacja, której wydawcą został Urząd Miasta Katowice, zachwyci tych, na których piękno tego miejsca odcisnęło już swój ślad, a tym, którzy go jeszcze nie odkryli, otworzy oczy na cud natury zlokalizowany wewnątrz górnośląskiej stolicy. Urszula Gładka nazywa Dolinę Trzech Stawów magiczną; spoglądając na kolejne strony albumu, zauważamy jak przenikliwa była jej obserwacja – zwracamy uwagę na różnorodność elementów składających się na wyjątkową malowniczość tego terenu. (źródło: Nasze Katowice, lipiec 2010; http://www.katowice.eu/miasto/gazeta-miejska)
Stąd można pobrać publikację:

https://www.katowice.eu/.../Katowice_Magiczna_Dolina_3_Stawow.pdf


 - 28.05.16 Dolina jest dla mnie wciąż miejscem mocy. Jej genius loci niezwykle na mnie oddziałuje, niezależnie od pogody. Tu zrzucam wszystkie napięcia, regeneruję siły, ukierunkowuję aktywność myślową. Ona podsyca mój optymizm. Stąd przesyłam zdjęcia na coroczne konkursy "Katowice w obiektywie" - nagradzane i wyróżniane przez jury Urzędu Miasta i ZPAF.

- A to fotoreportaże przesłane na konkurs "Obiektywnie śląskie":

obiektywnieslaskie.pl/fotoreportaz/484/tajemnica-doliny-trzech-stawow

Kopia

obiektywnieslaskie.pl/fotoreportaz/487/a-to- jest-takze-wciaz-moj-dom

 Kopia





Spotkania autorskie z dziećmi

   
   
 
   
 
   
   
     

Z TATAMI? BAWIMY SIĘ WITAMINAMI! - taki temat wymyśliłam z okazji DNIA OJCA na podstawie mojej książki "WITAMINOWE URODZINY Agatki, Bartka, Celinki, Darka i Ewuni", w której tatusiowie mają znaczący udział w radosnym zaprzyjaźnianiu się dziecięcych bohaterów z naturalnymi witaminami. W ramach akcji "Cała Polska czyta dzieciom" zostałam zaproszona do trzech katowickich przedszkoli, najpierw do WESOŁYCH SIÓDEMEK, potem do JULIANA TUWIMA, w których to przedszkolach już czyta się moją książkę! A w których ja, kiedy pisałam kolejne opowiadania, czytałam je dzieciom po zajęciach relaksacyjnych, prowadzonych przeze mnie w tych przedszkolach, a dzieci były moimi pierwszymi małymi krytykami. (zobacz więcej w zakładkach: PODZIĘKOWANIA i O AUTORCE - Absolwent UŚ - Główne zadania i obszary działalności zawodowej). 30 czerwca zakończyłam powyższy temat w MISIU USZATKU - bliskiej mi placówce, bo tam też pracowałam, jako dyrektorka. Było wiele radości, dzielenia się wrażeniami, np. jak tatusiowie szatkują kapustę do kiszenia, by w zimie mieć dużo pożytku z witaminy C - wzmacniając przez to odporność organizmu i nie pozwalając pokonać się zarazkom. Z zarazkami trzeba walczyć, tak jak Bartek w wymyślonym przez siebie przedstawieniu, na stronie książki 91-95. Głośne czytanie dzieciom wyzwoliło w nich także wspaniałą kreatywność podczas rysowania.
- Wspomnienie NOCY MUZEÓW 2016 w Bibliotece Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w dawnej wili Hugona Grunfelda spontanicznie wpisałam się w "Maraton czytelniczy w Sejfie". Grupka dzieci z ochotą wysłuchała fragmentów moich opowiadań o tematyce zdrowotnej - o witaminie A, o której Agatce opowiada w bajkowy sposób jej mama. I o witaminie C podczas dekoracji tortu, na którym Celinka samodzielnie ułożyła malinowe serce z malin, zerwanych przez nią w ogrodzie. Z mojej książki "Witaminowe urodziny Agatki, Bartka, Celinki, Darka i Ewuni". Zdjęcia zrobiła rzecznik uczelni Agata Kalafarska-Winkler.

- Cieszy mnie to zdjęcie z P. 87 w trakcie rysowania po przeczytaniu fragmentów książki, tym bardziej, że kilka dni temu otrzymałam z Ministerstwa Edukacji Narodowej podziękowanie za nadesłaną książkę "WITAMINOWE URODZINY AGATKI, BARTKA, CELINKI, DARKA I EWUNI" z wyrażeniem radości, "...że przedmiotem moich zainteresowań jest tak ważny temat, jak popularyzowanie wiedzy z zakresu zasad zdrowego żywienia..." (fragm. listu w zakładce Wydarzenia)

 - Jakie kryteria winna spełniać książka dla dziecka? Powinna umiejętnie łączyć w tekście wiedzę z emocjami i wpływać na rozwój wyobraźni dziecka. Obrazki dla dzieci od sześciu lat nie są w książce konieczne, jeśli są, mają dopełniać, pomagać zrozumieć tekst. Dzieci swoje wyobrażenia przedstawiają w swoich kolorowych rysunkach. A moje czarno-białe zdjęcia są tylko podpowiedzią dla dziecka.

-  DZIEŃ DZIECKA - Czytajmy opowiadania o witaminach. Niech dzieci rosną zdrowe, silne, mądre i piękne!
Czytajmy wśród zieleni, na tarasie, na ławce w parku. Częstujmy się przy tym owocami. 


- WAKACJE 2016 - Sanatorium Świeradów Zdrój-Czerniawa dla dzieci. Lekarz-ordynator Justyna Schmidt zaprosiła mnie na spotkanie autorskie z młodymi kuracjuszami ze schorzeniami górnych dróg oddechowych. Temat: Jak powstają witaminowe opowiadania? Odwołałam się do własnych przeżyć z dzieciństwa, do systematycznych wyjazdów na kolonie do pobliskiej Szklarskiej Poręby, żeby powietrze górskie, przyroda, cisza wzmacniały odporność mojego organizmu. Już tu poznawałam, jakie np. w lesie, żyją w darach natury pyszne witaminy, które można ze smakiem jeść, zamiast sztucznej multiwitaminy. Przeczytałam rozdział SEKRET TORTU. A gimnazjaliści popisali się wiedzą, że to polski biochemik Kazimierz Funk w 1912 roku odkrył witaminę B1. Ciekawe spotkanie. Na przyszły rok już jestem tutaj zaproszona!

Galeria zdjęć

 



Spotkania autorskie z dorosłymi


„Witaminowe urodziny”

21 kwietnia 2015

O tym jak ważny mają wpływ na nasz organizm i jak mizernieje, gdy są mu niedostarczane śpiewały już przed laty „Fasolki”. Tym razem na spotkanie z witaminową przygodą zaprasza Urszula Gładka, autorka niezwykłej publikacji, której bohaterkami są właśnie witaminy.

 Od lat specjalizująca się w przygotowywaniu zdrowych smacznych posiłków pełnych w witaminy dla dzieci, Urszula Gładka prezentuje pięć opowiadań, składających się na jej najnowszą książkę o witaminowych urodzinach. Propozycja tak zaskakująca, że powinni po nią sięgnąć wszyscy rodzice, których dzieci nie chcą jeść zdrowo i wartościowo. Sposoby na to jak przekonać nasze pociechy by jadły zieloną pietruszkę, marchewkę, wątróbkę i kapustę kiszoną, znajdziemy właśnie w tej książce. Publikację kończą wspaniałe przepisy. Samo czytanie jednak może nie być tak przekonujące, jak argumenty samej Urszuli Gładkiej.

Nie wierzycie? Sami sprawdźcie! Spotkanie, które poprowadzę 24 kwietnia o 17.30 w MDK Filia „Dąb” (Katowice, ul. Krzyżowa) otworzy przed nami wszystkie sekrety zdrowego, a nade wszystko jakże pysznego odżywiania. Po rozmowie z autorką odbędą się witaminowe warsztaty dla dzieci. Będzie też możliwość zakupu „Witaminowych Urodzin”.

Polecam i zapraszam Hanna Grabowska-Macioszek

Relacja ze spotkania - http://goniec-gornoslaski.pl/kategoria/ludzie-wokol-nasUrodzinowe przyjęcie inaczej.



MDK Bogucice- Zawodzie

Serdecznie zapraszamy dzieci i dorosłych na spotkanie autorskie z Urszulą Gładką - autorką książki "Witaminowe urodziny Agatki, Bartka, Celinki, Darka i Ewuni". Będzie to rozmowa o pisarstwie, dzieciach, zdrowiu i jedzeniu. Pani Urszula przedstawi swoją twórczość, opowie o swoich pasjach i wspomnieniach z dzieciństwa oraz pracy pedagogicznej. Zachęci do przeczytania niezwykłej książki o dzieciach i dla dzieci, książki o rodzinie i przyrodzie, zabawie i zdrowiu, smakach i kolorach...
Na spotkanie zapraszamy do Działu "Zawodzie" w dniu 27 maja o g
odz.17:00, a także do Działu "Bogucice" w dniu 28 maja o godz. 18:00.

 
27.05.15 Po trzygodzinnym spotkaniu autorskim, poprowadzonym dzisiaj przez polonistkę Joannę Oniśk, znawczynię twórczości Brunona Schulza, w MDK Bogucice-Zawodzie. To wielkie szczęście dla autora, gdy jego książka jest tak doskonale odczytana nie tylko, jako książka dla dzieci, ale także, jako książka dla dorosłych. Dziękuję Pani Joanno — z użytkownikiem Joanna Oniśk 

 Cała przyjemność po mojej stronie, Pani Urszulo. Poczułam się naprawdę wyróżniona mogąc spotkać się z Panią i rozmawiać na temat książki, która zrobiła na mnie tak duże wrażenie. Pani pasje zawarte w tym jakże precyzyjnie poskładanym kolażu barw i smaków są mi bardzo bliskie... Dziękuję Pani i serdecznie Panią pozdrawiam. Joanna Oniśk.

 
Już w czwartek 28 maja o godz. 18.00 w dziale "Bogucice" przy ul. Markiefki 44a zapraszamy serdecznie na spotkanie autorskie z Urszula Gladka - autorką książki "Witaminowe urodziny Agatki, Bartka, Celinki, Darka i Ewuni"
To książka pełna wiedzy, którą powinni posiadać WSZYSCY, i duzi i mali. Wiedza na temat zdrowego żywienia i witamin podana w bardzo dostępnej formie zachęca do zgłębiania tej wiedzy. Na spotkanie zapraszamy rodziców, dziadków, dzieci i wszystkich, którzy chcą zdrowo żyć. Podczas spotkania będzie można kupić książkę z autografem autorki. Zapraszamy na miłe spotkanie przy kawie i ciastku:)

 Polecamy książkę pani Urszula Gladka. Jeśli nie mają Państwo pomysłu na prezent na Dzień Dziecka, to ta książeczka jest idealna. Dostępna jest w wielu księgarniach internetowych, więc nie będzie problemu, aby ją zdobyć:) można również zamówić e - booka przez internet. Dbajmy o zdrowie nasze i naszych dzieci.
Spotkanie dynamicznie poprowadziła kulturoznawca Katarzyna Tomczyk z włączeniem do dyskusji obecnych - dziękuję Pani Kasiu.                   Dwie Filie MDK Bogucice-Zawodzie, dwa różne spotkania z tą samą książką. Dziękuję serdecznie Pani Dyrektor za umożliwienie mi przekazania słuchaczom idei książki.

BIBLIOTEKA ŚLĄSKA - 24.02. 2016. Zapraszam na środowe spotkanie z książką w Benedyktynce.
Zapraszam do  Ogrodu Witamin - Emocji - Megamocy!

 Dziękuję serdecznie Panu Profesorowi Janowi Malickiemu - dyrektorowi Biblioteki Śląskiej oraz Pani Doktor Lucynie Smykowskiej-Karaś za zaproszenie mnie do udziału w Spotkaniu z autorkami książek dla dzieci, podczas którego mogłam opowiedzieć:
- Jak jeden najważniejszy w życiu dziecka w roku - Dzień Urodzin, może zachęcić do przeżywania witaminowej przygody dziecko, a wraz z nim całe rodziny i przenoszenia jej rezultatów do codziennego życia w postaci zdrowych nawyków odżywiania się i odczuwania radości w kontaktach z przyrodą.
- Jak Królowa Marchewka i Król Szpinak wywołali spór przy urodzinowym stole Agatki, który stał się zaczynem zrozumienia oraz zachętą do tego, że wszystkie dzieci zapragnęły mieć podobne przyjęcia z ich witaminą, w pierwszej literce ich imienia.
- A także porównałam modny obecnie magiczny moment zdmuchiwania świeczek na torcie przez solenizanta, by spełniło się jego życzenie do magicznego malinowego serca, które na torcie spontanicznie ułożyła Celinka, przynosząc maliny do dekoracji tortu z ogrodu. Nie potrafiła jednak wyjaśnić gościom, co ono oznacza. Uczyniła to jej babcia bardzo pięknym wywodem o związku witaminy C z miłością. (str.99-101 SEKRET TORTU)
Zdjęcia wykonali Małgorzata Bobak i Jerzy Granowski - poeci uczestniczący w spotkaniu.


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 






Wydarzenia i polecanie książki w myśl aktualnej ustawy



ROCZEK! CZY KSIĄŻKA MOŻE OBCHODZIĆ ROCZEK?  - 30 lipca 2015 - książka rok temu została wydana!
Wznosimy witaminowy toast za jej dalszy piękny los.
 "....Przed obiadem babcia Celinki zaprosiła dzieci na sok z marchewki, buraczków i jabłek,
– Napijcie się tego wzmacniającego soczku! Nie zawiera on za wiele witaminy, o której się dzisiaj uczycie, ale spróbujcie, jak świetnie smakuje sok ze świeżych, 
młodych warzyw i papierówek!
– Ale pycha! Dziękujemy, babciu!..." fragm książki z rozdziału Witaminowe urodziny Ewuni, str. 148.

- 31 sierpnia 2014 zobaczyłam moją książkę w oknie wystawowym w księgarni Libra w Szklarskiej Porębie. To wielkie wydarzenie i niezwykłe przeżycie dla autorki.
- 12 września 2015 przed księgarnią Neptun w Świnoujściu. To dla mnie duża satysfakcja, że książka jest od kilku dni w oknie wystawowym. Bo w swoim mieście nie mogłam się tego przez rok doczekać. Podobnie Wydział Edukacji UM Świnoujście z Panią Naczelnik Janiną Śmiałkowską, jak i Biblioteka Miejska okazały się niezwykle otwarte na przekaz wiedzy w książce fabularnej interdyscyplinarnej, która zdecydowanie łatwiej do czytelnika dociera i dziecięcego, i dorosłego. Szczególnie obecnie, gdy dziecko poprzez ustawę, pozbawione tzw. śmieciowego jedzenia, musi poznać wartościowe jedzenie. I w tym magia witamin może mu skutecznie pomóc. 
- 6 października 2015 Wydział Edukacji UM w Katowicach przekazał mejlowo informację do Dyrektorów Publicznych Szkół i Przedszkoli:

Książka o nawykach zdrowego żywienia – do wykorzystania
Szanowni Państwo Dyrektorzy, w ślad za ustawą o zaprzestaniu sprzedaży śmieciowego jedzenia ( Ustawa o bezpieczeństwie żywności i żywienia) polecam Państwu książkę do wykorzystania dla dzieci, która może ukształtować w dzieciach świadomość i nawyk zdrowego odżywiania – link www.witaminowe-urodziny.pl

 

 Książkę trzeba mieć w ręce, przeczytać kilka fragmentów, jeśli nie całość, bo tekst inspiruje dzieci, są wspaniałe dialogi, relacje rodzinne, koleżeńskie - to dziecku jest potrzebne, oprócz wiedzy o witaminach. Książka jest czarno-biała, bo gdyby były w niej kolorowe zdjęcia, skończyłoby się to na obejrzeniu zdjęć. A tak dziecku się czyta, a ono się wsłuchuje. A co poprzez wsłuchanie się osiąga? Nie tylko rozwój wyobraźni, o czym świadczą kolorowe rysunki, ale znacznie więcej osiąga się poprzez rozwijanie sfery emocjonalnej dziecka.

Także w Zakładce dla Rodziców http://Katowice.eu/urzad-miasta/edukacja można czytać Zdrowe żywienie - Witaminowe urodziny.

Wioletta Stala-Walasek

 Koordynator

 Referatu Publicznych Przedszkoli, Szkół Podstawowych,

 Gimnazjów i Placówek Oświatowych

 Wydział  Edukacji

 Urzędu Miasta w  Katowicach

Dziękuję Pani Kierownik za otwartość na literacki sposób przekazu wiedzy o zdrowym witaminowym odżywianiu, ale i także na funkcjonowanie dziecka w kontakcie z dorosłymi i w grupce rówieśniczej. Wartością tej książki są także rozmowy, obecnie sztuka zapominana. Powyższy sposób nagłośnienia tej wartościowej książki bardziej umożliwi dotarcie jej do czytelników - Urszula Gładka

 - 23.10.15 Dzisiaj w porannej audycji radiowej Radia Katowice słuchałam wypowiedzi dr Zbigniewa Mazana na temat zdrowego odżywiania dzieci. Jego zdaniem niezdrowe odżywianie, tzw śmieciowe, prowadzi konsekwentnie do otyłości.
Gorąco polecam moją książkę dzieciom, rodzicom, dziadkom, nauczycielom, która kształtuje świadomość zdrowego stylu życia oraz wyrabia nawyk zdrowego witaminowego odżywiania się.
                        
- A oto fragment opinii jednego z opiniodawców książki "WITAMINOWE URODZINY" :

"...Uważam, że przedstawione mi do oceny opowiadania powinny ukazać się drukiem,
 a każde przedszkole jak i szkoła podstawowa powinna posiadać książkę wśród swoich, mam nadzieję, obowiązkowych, z wyboru, lektur. Poprzez wspólne czytanie, a być może i wykonanie niektórych potraw, jest to najlepsza promocja zdrowego odżywiania się naszych najmłodszych pociech i kształtowania u nich, już od przedszkola, dobrych nawyków żywieniowych. Jest to tym bardziej istotne, że coraz częściej dochodzą do nas, także poprzez media, niepokojące informacje o nieprawidłowościach w żywieniu dzieci w naszych placówkach oświatowych, czy też o pladze przyszkolnych sklepików, w których królują chipsy i hamburgery. Nie wydanie tej książki i nie skierowanie jej do szkół i nauczycieli, także wychowania przedszkolnego, tak naprawdę będzie przyzwoleniem na karmienie naszych najmłodszych tak zwanym „śmieciowym jedzeniem” i wytyczeniem im prostej drogi do otyłości. Fatalne skutki takiego zaniechania społeczeństwo odczuje tak naprawdę za kilkadziesiąt (oby nie za kilkanaście) lat. A niestety wszystkie światowe trendy w tej dziedzinie w krajach wysoko rozwiniętych (a szczególnie w USA), do których chcemy się przecież zaliczać, wskazują na szybko postępujący odsetek dzieci z chorobliwą otyłością pochodzenia żywieniowego."                                                                 
dr. hab. Mirosław Nakonieczny
Dyrektor Centrum Studiów nad Człowiekiem i Środowiskiem
Uniwersytetu Śląskiego. Katowice
Prorektor ds. Umiędzynarodowienia, Współpracy z Otoczeniem i Promocji Uniwersytet Śląski w Katowicach.

- W maju 2016 Dyrektor Elżbieta Matejka z Departamentu Wychowania i Kształcenia Integracyjnego w odpowiedzi na mój list skierowany do Pani Minister Edukacji Narodowej Anny Zalewskiej wyraziła zadowolenie, że tak potrzebna książka zaistniała, równocześnie wskazała na przeszkody prawne związane z jej promocją w placówkach oświatowych (fragment kopii na zdjęciu powyżej)

- Kwiatki i Rozmowa! - na Dzień Matki i Dzień Dziecka! Najgoręcej tę książkę polecam. Dzieciom, bo nauczą się, jak się odżywiać witaminowo, by być zdrowym, pięknym, silnym i mądrym. Mamom, by odczuły radość bycia z dzieckiem, a może i bycia znowu dzieckiem.

"– A czy ty, mamusiu, też jej potrzebujesz? – pyta troskliwie Bartuś.
– Mnie również jest potrzebna. Żebym nie czuła się zmęczona. I była zawsze radosna i pogodna – uśmiechnęła się serdecznie mama do syna, który ją mocno ucałował w policzek.
– I cierpliwa dla nas? – zapytał jeszcze cichutko.
– Tak, cierpliwa i wyrozumiała! Dlatego od dzisiaj będziemy większą wagę przykładać do jedzenia i zdrowo się odżywiać! – mocno postanowiła mama.
– Żebyśmy wszyscy byli zdrowi, piękni, mądrzy, silni i spokojni? Brawo! – woła Bartek. – Wracamy już do domu? – i nie czekając na odpowiedź, wstaje i zabiera jedną torbę z zakupami."  - końcowy fragment rozdziału Bardzo ważna rozmowa w parku na temat witaminy B! str. 41

 

 

Spotkania autorskie w księgarniach

 

17-tego października, południe, na dworze mokro, a w księgarni Zła Buka w Rondzie Sztuki w Katowicach witaminowo. Uwaga młodszych dzieci ograniczyła się do wysłuchania o witaminie A z marchewki i szpinaku, o tym, że Bartek nie lubi mleka oraz do zabawy w słonia, która doskonale wspomaga działanie witaminy A poprzez ćwiczenia oczu. Dzieci starsze pozostały do końca. Wysłuchały rozdziału książki "Bardzo ważna rozmowa w parku na temat witaminy B", w której Bartek w rozmowie z mamą zrozumie, dlaczego cała jego rodzina powinna zmienić niektóre nawyki żywieniowe. Rozdział "Zabawy z tatą Bartka. Migdałowa magia..." zachęciła dzieci do marzeń o niebieskich migdałach i jedzeniu prawdziwych migdałów, po to by odświeżyć mózg, żeby po chwili lepiej myśleć podczas pisania zadania. Stąd piękne malunki dzieci "Migdałowy las" i "Migdałowe marzenia". Kwiat dzikiej róży, dwojga uczestników, z których babcia robi konfiturę z płatków, podobnie, jak babcia Celinki, w trzecim opowiadaniu, także smaży konfiturę, ale z czerwonych owoców, bogatych w witaminę C. No i pełne słoiki soków, mlecznych koktajli, a na stole pucharki owoców. To było pełne radości spotkanie – dla wszystkich. Dziękuję, autorka.

22.01.2016 - Zapraszam serdecznie na spotkanie wszystkich dorosłych, mających dzieci, a także dorosłych, chcących się poczuć znowu jak dziecko. RODZINA I WITAMINA dla każdego z pięciu bohaterów inna.Tajemnicza, dobroczynna, ukryta w darach natury, z których każda mama przyrządza wspaniałe potrawy.

22 stycznia - jeden z Dni świątecznych Babci i Dziadka - zapraszam i babcie i dziadków, przeczytam miejsca w książce, w których odgrywacie wielką rolę w tej rodzinnej witaminowej przygodzie!

 Monika Szewczyk Pani Urszulo no nareszcie!Jedna z naszych ulubionych księgarni zakupimy ponownie i to z autografem

 22 stycznia 2016 w Księgarni Matras w Katowicach niezwykłe przeżycie dla mnie jako autorki książki, a także dla dziecka samodzielnie decydującego, czy chce mieć moją książkę, po przeczytaniu mu fragmentów. Zuzia dowiedziała się, że Celinka ułożyła na torcie malinowe serce z witaminą C! Także to, że wspomniana bohaterka z tatusiem w lesie zbiera poziomki, a tatuś jagody, na zupę lub pierogi. Mama podpowiedziała Zuzi, że ona też zbiera poziomki w swoim ogrodzie - tak że fikcja splotła się z rzeczywistością. I o to mi chodziło. Zuzia otrzymała piękną dedykację. Ale także Ula - moja imienniczka i Patryk. I babcia Krystyna, dla której książkę kupiła dorosła córka. Dziadek Uli cieszył się, że będzie wieczorami czytał wnuczce książkę. Trzecioklasista podziękował za wprowadzenie go w świat witamin - nie lubi sera, wątróbki, nie kiełkuje, lecz jego kolega robi to systematycznie. Książki nie chciał, ale wziął wizytówkę ze stroną książki, dla kolegów, którym będzie książkę polecał. Dziękuję za to spotkanie.
     Wracając do domu, jeszcze raz spojrzałam na katowickie renifery i pomarzyłam sobie, że zawiozą moją książkę do krainy baśni J.CH. Andersena, którego uwielbiałam, będąc dzieckiem. Książkę o magicznych witaminach, ale także książkę o miłości rodzinnej - ciepłej, mądrej, dającej dzieciom poczucie pewności siebie, dorosłym radość z bycia rodzicem, dziadkiem, babcią oraz starszym i młodszym rodzeństwem, koleżanką, kolegą.

- 17.03.16. Księgarnia Matras – Bytom, Plac T. Kościuszki 1.
Fascynujące rozmowy z czytelnikami. Ze studentką V roku Psychologii, która docenia umiejętność przekazania takiej wiedzy w tak zwartej formie. Podoba jej się Menu dla dzieci i dorosłych zarazem. Zdjęciami mojego autorstwa jest zauroczona. Siedmioletni Leopold chciałby nauczyć się z mojej książki, jak przekazać swoje myśli, bo tyle mu się pcha naraz. Babcia dwóch wnuczek idzie moim tokiem myślenia, jedną książkę od razu łapczywie w fotelu czyta jej starsza 12-letnia wnuczka, cieszy się z dedykacji, a młodszej Nadii "Zając" przyniesie książkę - "Jak ja ją najpierw sobie przeczytam!" - mówi babcia. -"Zając też kocha dary natury" - kontynuuję wątek. -"Przecież je rośliny!". Świetna babcia. I tak mogło być dalej, ale dziadek już niecierpliwie czekał.

 

 

Kontakt



Witamy na naszej stronie

2802
mobile